Puder rozświetlający Revlon
Lubię kosmetyki do ciała, bo tylko nawilżona dobrze skóra jest promienna, nie ciągnie mnie i nie swędzi. Wiadomo, gdy nawadniam ją cierpliwie wewnątrz i na zewnątrz to i nie mam z nią kłopotów. Latem zaś lubię mieć w zanadrzu dobry balsam rozświetlający, ale nie nachalnym blaskiem.
To ma być takie wesołe migotanie, jak ciepły letni dzionek.
Zamarzyło mi się tez zakupić jakiś rozświetlający podobnym blaskiem puder do twarzy. Lato, więc i można pozwolić sobie na większe szaleństwa w makijażu. Mój wybór padł na Revlon Skinlights, który wiele dziewczyn chwali sobie niezmiernie. No właśnie, teraz już to wiem, ze chwalą go sobie dziewczyny, kobiety dojrzalsze, czyli ciut po trzydziestce, jak ja niekoniecznie padną na kolana. Skoro mam już bliżej niż dalej, to i mogę sobie powybrzydzać w tej kwestii, wolno mi, prawda?
Na poważnie zaś kobiety w moim wieku szukają ciut innej jakości, nie chcą już krzyczeć całą sobą i swym wizerunkiem, jak czynią to dzisiejsze nastolatki. Nie ma takiej potrzeby. Mam swoje ciekawe życie, zainteresowania, pasje, ciekawych znajomych i przyjaciół, wspaniałego partnera oraz pieniądze – to sprawia ze czuję się spełniona w każdej materii. Jestem spokojna wewnątrz, co nie znaczy, że mam naturę nudziarza, że nie drzemie we mnie niespokojny duch. Po prostu pewne rzeczy odbieram inaczej niż wówczas, gdy miałam lat dwadzieścia, bo zmieniły się moje priorytety, to wszystko.
Rozświetlający puder Revlon nie skończył w koszu na śmieci, ale na moim ciele. Tak, stwierdziłam, że nie będę psuć swego makijażu tak natarczywym lookiem. Skóra mego dekoltu za to i ramion pięknie się prezentuje muśnięta tym pudrem.
Szczególnie opalona skóra zachwyca potraktowana pudrem tej marki.
Co nie znaczy, że kosmetyk jest zły sam w sobie. Nie. Gdybym była młodsza pewno by mnie zachwycił. Dzisiaj wolę subtelniejszy i delikatniejszy puder Shiseido, bo nie sprawia mi żadnych niespodzianek. Niestety po trzydziestce nawet najbardziej zadbana i piękna skóra twarzy zmienia się ze względu na hormony, wiek, etc. Pory skóry staja się bardziej widoczne, sama to widzę, choć walczę z tym defektem za pomocą kwasów i osiągam piękne efekty.
Niestety puder Revlon podkreśla rozszerzone pory i włazi w nie, powodując nie blask, a nieestetyczne świecenie. Powodem są zbyt duże i teatralne wręcz drobinki rozświetlające, które wyglądają dobrze tylko na nieskazitelnej i gładkiej cerze. Oprócz jakby zmielonej perły stanowią one clou pudru i mój buzia wyłapuje w większości właśnie te wielkie choinkowe drobiny. W przeciwieństwie do reszty mego ciała, które polubiło się z Revlonem.
Stąd pewno taka popularność tego pudru wśród dwudziestoletnich kobiet, czy ich młodszych rówieśniczek, które mają gładziutką jeszcze skórę i ciut inne wymagania.
Niestety ja muszę patrzeć już innym okiem na kosmetyki, co przyznam, wcale nie sprawia mi przykrości, wręcz przeciwnie świat kosmetyków jest teraz dla mnie skarbnicą bez dna, tylko czerpać garściami i cieszyć się, że mogę sobie na to pozwolić.
Tagi: balsam rozświetlający, puder do twarzy, puder Revlon, puder Shiseido, Revlon Skinlights, rozszerzone pory
Wpis dodano: Sierpień 10th, 2009 w kategorii Świat kosmetyków.
Komentarze: jeszcze nie ma
Dodaj swój komentarz