Tigi Small Talk – drugie podejście
Muszę się pokajać jeśli idzie o ten kosmetyk do stylizacji włosów. Prawie rok temu napisałam recenzję Tigi Small Talk, która była ani dodatnia, ani ujemna. Na zasadzie: bardzo chciałam mieć ten kosmetyk, ale bez niego też mogłabym żyć.
Co się zmieniło? Zmieniły się moje włosy, które obcięłam w dość radykalny sposób.
W momencie pisania recenzji kremu do stylizacji Tigi miałam włosy dość długie, za łopatki. Teraz nie sięgają one nawet linii ramion bowiem zafundowałam sobie na głowie boba. Pomijam kwestię przyzwyczajania, bo długie włosy noszę od wielu lat. Niestety fryzjerka nie popisała się zbytnio i znów jestem w fazie zapuszczania włosów. Wracając do tematu. Teraz pokochałam krem Tigi, bo mam inną długość włosów i inną ich strukturę.
Posted: Grudzień 13th, 2010 under Stylizacja włosów.
Comments: none
Od roku zbierałam się do kupna tego kosmetyku do włosów, bo naczytałam się o nim dużo pochlebnych komentarzy. Trochę odstraszała mnie suma, jaką należy wyłożyć, by cieszyć się skutkami jakie miał dawać ten cudowny kosmetyk, ale jak się nie spróbuje to się człek nigdy nigdy nie dowie co stracił. Jak zwykle szlag trafił moje obiecanki, iż nową rzecz kupię dopiero wtedy, gdy wykończę stary kosmetyk, ale cóż… Każdy ma jakieś słabości, moją są kosmetyki do włosów, na które wydaję chyba najwięcej. I które, ku niezbyt wielkiej radości mego męża, tonami zagracają łazienkę i pokój.